Jestem dziś w ponurym nastroju i nie widać wcale końca tego stanu. Dzień upłynął dziś bardzo szybko, szkoda że jutro tak nie upłynie. Ponad 50% moich myśli to te związane ze śmiercią oraz ze samobójstwem, które jednak wzbudzają we mnie pogarde dla własnej osoby. Gdzieś zaświtała mi tez jednak myśl o ucieczce. Ucieczce nie tej w postaci samobójstwa właśnie tylko dosłownym urwaniu się i popędzeniu gdzieś nie wiem gdzie –gdzieś daleko. Byłby to mniejsze zło. Tego rodzaju myśli pomagają mi w ogóle funkcjonować bo wcale nie jestem pewny czy chce samobójstwa i śmierci właściwie to na 100% nie chce, myśli te wyrażjają tylko moją apatię….. Ucieczce i co dalej??? Żyłbym jak bezdomny tzn. dzien upływał by mi na poszukiwaniu jedzenia i ewentualnie dachu nad głową w czasie mrozów. Było by to o tyle lepsze. że nie byłaby to totalna ucieczka przed życiem tylko przed pewną jego formą i stylem w którym tak bardzo sobie nie radze. Jednocześnie w jakiś sposób było by to tez łatwiejsze do zrozumienia dla moich bliskich. Ten być moze lżejszy krzyż byłbym w stanie udźwignąć.
Rest i Peace~~~~~~Panie pomóż Mi
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz