Malwina
Pojawiła się bardzo niespodziewanie.Podryw typowo dyskotekowy. Wymiana spojrzeń,otarcie sie o siebie i już trzymamy się za ręce. Teraz już nie tylko trzymam ją za ręce...Spotykamy sie regularnie co wekend już przesz 6 tyg. na Brzeskach, gdzie spotkania nasze nieraz okraszone były pikantnymi wypadami do auta. Pikantnymi wypadami!?!?! Bynajmniej Malwinqa nie pozwala mi na wszystko...bo jeszcze na wiele mi nie pozwala. I za to ja tez lubię i szanuje. Jest dziewczyna wiejską i co w pewien sposób wiąże się z tym faktem - skromną i chodzącą do Kościoła. Dostrzegłem w jej zachowaniu pewną nieumiejętność wyrażania swoich myśli i emocji ale nie przez brak zdolności wypowiadania się. To raczej rodzaj pewnej spolegliwości mimo że jest to sprzeczne z tym co napisałem wczesniej:"... bo jeszcze na wiele mi nie pozwala". Krążac np. po dyskotece pytam ją gdzie "teraz idziemy? ona: tam gdzie chcesz , Ja: ale gdzie ty chcesz?? ona: jak ty chcesz" i to ja zawsze ostatecznie musze podjąc decyzję. To jakby ktoś w jej życiu zawsze za nią podejmował decyzję albo po prostu boi się ze jej pragnienie będzie niezgodne z moim i że sie np na nią obraże.COOż każdy ma jakieś nerwicowe objawy w zachowaniu co zostawie psychoanalitykom i psychoterapeutom. Fakty są takie , że moja sympatia do niej z każdym spotkaniem przeradza się w coś więcej z czego się ciesze choć troche też boje.......Są pewne bariery materialne miedzy nami, ona mieszka koło Pabianic a ja koło Pajęczna tj. ok. 80 km. Ma to tym większe znaczenie że ja poruszam się Cinquecento 700. no i to że, nie posiadam jeszcze jako tako stabilnej pracy. Jednak by post ten miał bardziej pozytywny charater niz poprzednie(apokaliptyczne wręcz, których jednak nie usune bo sa autentyczne) dodam tytułem końca że, miłość nie miała by swojego smaku bez tych wszystkich przeciwności losu.((LOVE MalwinQAA)
wtorek, 8 marca 2011
niedziela, 30 stycznia 2011
Jestem dziś w ponurym nastroju i nie widać wcale końca tego stanu. Dzień upłynął dziś bardzo szybko, szkoda że jutro tak nie upłynie. Ponad 50% moich myśli to te związane ze śmiercią oraz ze samobójstwem, które jednak wzbudzają we mnie pogarde dla własnej osoby. Gdzieś zaświtała mi tez jednak myśl o ucieczce. Ucieczce nie tej w postaci samobójstwa właśnie tylko dosłownym urwaniu się i popędzeniu gdzieś nie wiem gdzie –gdzieś daleko. Byłby to mniejsze zło. Tego rodzaju myśli pomagają mi w ogóle funkcjonować bo wcale nie jestem pewny czy chce samobójstwa i śmierci właściwie to na 100% nie chce, myśli te wyrażjają tylko moją apatię….. Ucieczce i co dalej??? Żyłbym jak bezdomny tzn. dzien upływał by mi na poszukiwaniu jedzenia i ewentualnie dachu nad głową w czasie mrozów. Było by to o tyle lepsze. że nie byłaby to totalna ucieczka przed życiem tylko przed pewną jego formą i stylem w którym tak bardzo sobie nie radze. Jednocześnie w jakiś sposób było by to tez łatwiejsze do zrozumienia dla moich bliskich. Ten być moze lżejszy krzyż byłbym w stanie udźwignąć.
Rest i Peace~~~~~~Panie pomóż Mi
Rest i Peace~~~~~~Panie pomóż Mi
niedziela, 10 stycznia 2010
TE najpiekniejsze swięta w roku niebyły najpiękniejszymi dniami…już dawno swieta mnie nie ciesza jak w dzieciństwie,,przeciwnie są czasem w któ®ym czuje sie najbardziej samotny emanuje jeszcze wieksza pustka.Ale ciesze się ze co roku wspominamy cud jaki wydarzył się ponad 2 tys lat temu. Mysle ze jest to problem wielu ludzi dzisiaj ..jak możemy poczuc rodzinna atmosfere i spokój szuukac kontaktu z własnym duchem skoro zewsząd bombarduja nas komercyjne chwyty ludzi którzy w tym własnie czasie chca zrobic interes swojego życia. Wciskając nam kit (podświadomie)że swieta to 20 serników i makowców
swiecacy się jak kasyno w las wegas dom.Kupujemy to bo przeciez trzeba isc z duchem czasu…bo inni maja to my tez musimy.. a jak ze. Komercja chęc zysku przenikną już w kazda sfere ludzkiego zywota. W gruncie rzeczy to im wieksze przesycenie tym wieksza pustka, To już za komuny było o niebo lepiej …deficyt towarów …można było tylko cos „załatwic” jak się miało chody- dodatkowo na swieta ,reszta była na wage złota. Totez zasiadając przy stole wiilijnym cieszono się tym co jest. Rodziny i ludzie wogóle byli mniej mobilni bardziej zintegrowani zjednoczeni ze soba …bo wiadomo ze powoli trzeba było cegła po cegle rozbroic system, mieli wspólny cel-przetrwac szarzyzne i doprowadzic do upadku sowieckie marionetki…..Oczywiście too jest tylko jeden nielicznych pozytywów tamtych czasów. Bo system był oczywiście parszywy.. żaden jeden homo sapiens nie ma prawa ograniczac wolności 2go homo sapiens a na tym to wtedy polegało.
Posiadając jednak ten wielki dar jakim jest wolność w dobie kolorowego dostatniego swiata(Chodzi o Europe , Stany i jeszcze kilka krajów)… gubimy się strasznie szczególnie my Polacy ..moze za mało jeszcze czasu upłynęło..no oby z czasem było lepiej.
Moim zdaniem wazne jest aby w całej tejj integracji z Europą każdy kraj ..i przede wszystkim Polska zachowała własny rdzen- tradycje Kościół pamiec o wielkich Polakach o który walczyły kolejne pokolenia polaków….Włąsnie kościoł tez o jego zasługach trzeba pamiętać mimo kryzysu który przechodzi. Nie chciałbym dożyc chwili kiedy to będzie wyglądac laicko jak we Francji czy Niemczech. Religia i wiara któ®a się z nia wiąze pozwala człowiekowi lepiej funkcjonowac ..nie chodzi tu o kwestie wyboru danej Religi tylko ze na zachodzie jest to całkowicie drugoplanowe i zmarginalizowane co jest moim zdaniem złe. Nie dba się tam o rozwój duchowy ludzi ..tak daje się im edukacje prace dostęp do dóbr możliwości na najwyższym poziomie czyli z postmodernistycznego punktu widzenia wszystko czego potrzeba człowiekowi. Jednak zapomina się o transcendencjji ,potrzebach wyższych o których człowiek mający syto zaspokojone potrzeby 1go poziomu ….rózniez zapomina. Widac to bo kraje średniozamożne i biedne charakteryzują się większym odsetkiem ludzi praktykujących religie. Oczywiście patologie w kosciele były
sa i będą..co tak często nas od niego odpycha..ale lekki obiektywizm którym się wykazemy i banał typu „kościół tworza tez ludzie”musi nam uświadomić że Kościół to ukłon w strone Czegoś co mamy nadzieje kieruje naszymi poczynaniami (celowo nie używam słowa Bóg żeby nie zrazic laików zbyt klerykalnym językiem}…i co może nas uchronic od wszelkiej niedoli.
swiecacy się jak kasyno w las wegas dom.Kupujemy to bo przeciez trzeba isc z duchem czasu…bo inni maja to my tez musimy.. a jak ze. Komercja chęc zysku przenikną już w kazda sfere ludzkiego zywota. W gruncie rzeczy to im wieksze przesycenie tym wieksza pustka, To już za komuny było o niebo lepiej …deficyt towarów …można było tylko cos „załatwic” jak się miało chody- dodatkowo na swieta ,reszta była na wage złota. Totez zasiadając przy stole wiilijnym cieszono się tym co jest. Rodziny i ludzie wogóle byli mniej mobilni bardziej zintegrowani zjednoczeni ze soba …bo wiadomo ze powoli trzeba było cegła po cegle rozbroic system, mieli wspólny cel-przetrwac szarzyzne i doprowadzic do upadku sowieckie marionetki…..Oczywiście too jest tylko jeden nielicznych pozytywów tamtych czasów. Bo system był oczywiście parszywy.. żaden jeden homo sapiens nie ma prawa ograniczac wolności 2go homo sapiens a na tym to wtedy polegało.
Posiadając jednak ten wielki dar jakim jest wolność w dobie kolorowego dostatniego swiata(Chodzi o Europe , Stany i jeszcze kilka krajów)… gubimy się strasznie szczególnie my Polacy ..moze za mało jeszcze czasu upłynęło..no oby z czasem było lepiej.
Moim zdaniem wazne jest aby w całej tejj integracji z Europą każdy kraj ..i przede wszystkim Polska zachowała własny rdzen- tradycje Kościół pamiec o wielkich Polakach o który walczyły kolejne pokolenia polaków….Włąsnie kościoł tez o jego zasługach trzeba pamiętać mimo kryzysu który przechodzi. Nie chciałbym dożyc chwili kiedy to będzie wyglądac laicko jak we Francji czy Niemczech. Religia i wiara któ®a się z nia wiąze pozwala człowiekowi lepiej funkcjonowac ..nie chodzi tu o kwestie wyboru danej Religi tylko ze na zachodzie jest to całkowicie drugoplanowe i zmarginalizowane co jest moim zdaniem złe. Nie dba się tam o rozwój duchowy ludzi ..tak daje się im edukacje prace dostęp do dóbr możliwości na najwyższym poziomie czyli z postmodernistycznego punktu widzenia wszystko czego potrzeba człowiekowi. Jednak zapomina się o transcendencjji ,potrzebach wyższych o których człowiek mający syto zaspokojone potrzeby 1go poziomu ….rózniez zapomina. Widac to bo kraje średniozamożne i biedne charakteryzują się większym odsetkiem ludzi praktykujących religie. Oczywiście patologie w kosciele były
sa i będą..co tak często nas od niego odpycha..ale lekki obiektywizm którym się wykazemy i banał typu „kościół tworza tez ludzie”musi nam uświadomić że Kościół to ukłon w strone Czegoś co mamy nadzieje kieruje naszymi poczynaniami (celowo nie używam słowa Bóg żeby nie zrazic laików zbyt klerykalnym językiem}…i co może nas uchronic od wszelkiej niedoli.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)